Domowy Kościół

Ruch Światło-Życie

Rejon Naramowice - Umultowo, diecezji poznańskiej

Nasz  Domowy Kościół właśnie wkracza w kolejny miesiąc  pracy, a praca nabiera rozpędu!  Dla podtrzymania tempa naszego rozwoju duchowego, miłości małżeńskiej i rodzinnej oraz zaangażowania we wspólnotę, zechciejmy powrócić od czasu do czasu do słów, które skierował do nas ks. Sylwester Marzec, nasz moderator,  w Święto Podwyższenia Krzyża, kiedy to zgromadziliśmy się na mszy świętej inaugurującej nowy rok działalności DK 2014/15.

                     Tekst homilii zamieszczamy poniżej. 

_______________________

 

Rozpoczynamy nowy rok pracy w naszej wspólnocie, w którym chcemy większą uwagę zwrócić na Słowo Boże – taki bowiem jest temat: radość Ewangelii. Dlatego też na każdym ze spotkań na rejonowych dniach wspólnoty będziemy się starali nieco „rozjaśnić” i zrozumieć Słowo, które Bóg daje nam właśnie na ten dzień. Już wielokrotnie przekonałem się, że nie ma co poszukiwać jakiegoś najbardziej pasującego czytania do danej uroczystości, święta czy też chwili, a zatrzymać na tym co nam aktualnie daje i proponuje dzisiejsza liturgia Słowa. A jest to liturgia niezwykła! Zazwyczaj liturgia niedzielna ma pierwszeństwo przed rozmaitymi innymi świętami, tymczasem dzisiejsze święto przewyższa – w kalendarzu liturgicznym – niedzielę. Przeżywamy bowiem święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Przyglądnijmy się więc dzisiejszym czytaniom.

 

Kontekst pierwszego czytania

To fragment z Księgi Liczb, która opisuje wędrówkę Narodu Wybranego przez pustynię. Żydzi po 400 latach niewoli wyszli z Egiptu i stali się wolnymi ludźmi, a poprzez szereg cudownych znaków (plagi w Egipcie, przejście przez Morze Czerwone) doświadczyli wybrania przez Boga, pod górą Syjon otrzymali nowe prawo i wtedy – co najważniejsze! - stali się Narodem! Tam właśnie Bóg obiecał im ziemię i to, że będzie im błogosławił.

Wydawać by się mogło, że wszystko jest pięknie, ale co w tej sytuacji robią Żydzi? Szemrają, że ciągle jest źle i niedobrze, że oto w Egipcie było lepiej, gdyż tam mieli cebulę do jedzenia i wodę do picia. Narzekają, że ten pokarm który daje Bóg już im się sprzykrzył, że wciąż muszą żyć na pustyni, a nie ma obiecanej ziemi… Wtedy Bóg zsyła na nich węże o jadzie palącym. W kulturze żydowskiej wąż jest postrzegany w bardzo negatywny sposób. Wynika to z historii pierwszego grzechu i przekleństwa, jakie wtedy padło na ludzi. Dodatkowo należy też wspomnieć, że wszystkie ludy ościenne przypisywały wężowi niemal boskie cechy: siłę , jadowitość, zdolność odradzania się (z powodu zmiany skóry) i moc zabijania.

Słyszymy w czytaniu, że po interwencji Mojżesza Bóg ratuje swój Naród w ten sposób, iż nakazuje tym, którzy zostaną ukąszeni spojrzeć na węża miedzianego umieszczonego na wysokim palu. To przywróci ich do życia; nie krem, maść, czy usunięcie węży, ale właśnie spojrzenie pełne wiary na węża!!!

Moi drodzy, to bardzo trudne do przyjęcia! Każdy z nas pewnie przeżywał inwazję szkodników rozmaitych w domu. Zwykle w tej sytuacji patrzy się właśnie pod nogi. Podobnie jak Izraelici. A tymczasem, Bóg nakazuje im patrzeć DO GÓRY, i do tego z wiarą, na ZNAK WĘŻA, który dla Izraelity jest przecież nie do przyjęcia!

 

Kontekst ewangelii

Zaburzę nieco kolejność chronologiczną i zwrócę teraz Waszą uwagę na Ewangelię. Jezus w swojej wypowiedzi nawiązuje do kary, którą ma ponieść, czyli kary krzyża!

Ukrzyżowanie było karą rzymską, a nie żydowską. Prawo żydowskie przewidywało ukamienowanie (Dz 7,58). Ukrzyżowanie było karą niewolników. Po zwycięstwie nad Jerozolimą w roku 70 n.e.  żołnierze rzymscy ukrzyżowali tylu jeńców wojennych, że aż brakło drzewa na krzyże (J. Flawiusz). Krzyż dla ludzi tamtych czasów był znakiem haniebnej śmierci, a ukrzyżowanie najstraszliwszą torturą. Cycero pisał, że obywatel rzymski nie mógł być karany przez ukrzyżowanie: związać obywatela rzymskiego to jest przestępstwo, obić go to jest zbrodnia, zabić prawie ojcobójstwo. A cóż mam powiedzieć o zawieszeniu na krzyżu? Rzeczy tak przerażającej nie można nadać wystarczająco godnej nazwy! Śmierć ukrzyżowanego mogła nastąpić z różnych przyczyn: z upływu krwi, z powodu gorączki, z głodu i pragnienia. Nieraz następowała ona bardzo szybko, niekiedy jednak bolesna agonia trwała kilka dni. Bywało również i tak, że żołnierze z własnej inicjatywy skracali życie skazańca, rozpalając pod krzyżem ognisko, by udusił się gęstym dymem, przebijając go włócznią lub łamiąc mu maczugą golenie.

Dla Żydów wychowanych na Starym Prawie nie do pomyślenia było, w jaki sposób zbawienie może się dokonać przez haniebną śmierć, przez trupa, którego z powodu nieczystości należało jak najszybciej pochować. Przez skazańca zawieszonego na drzewie i noszącego na sobie znamię przekleństwa Bożego. Było to dla nich po prostu absurdem.

Zgorszenie krzyża znika dopiero wtedy, gdy zostanie odkryta tajemnica krzyża w Bożym planie zbawienia. Mesjasz został ukrzyżowany nie tylko i nie wyłącznie z motywu nienawiści Żydów, lecz również dlatego, żeby wypełniło się to... co było napisane o Chrystusie. 

 

Kontekst drugiego czytania

Przejdźmy teraz do drugiego czytania, które pozwoli nam lepiej zrozumieć sens dzisiejszego święta.

Pobożność pasyjna domaga się rozpamiętywania męczeństwa, na które skazano Jezusa.  To prawda. Ale nie do końca. Tu rodzi się bowiem pewne nieporozumienie: groźba myślenia, że owe cierpienia Jezusa zbawiły nas, to że Jego fizyczny ból dał nam zbawienie. Św. Paweł zupełnie inaczej spogląda na sens Jezusowej męki. Akcentuje nie cierpienie i śmierć, ale posłuszeństwo. Jezus istniejąc w postaci Bożej, czyli będąc Bogiem, uniża się i przychodzi na świat jako człowiek. We wszystkim co robi, jest więc posłuszny Ojcu (jego planowi naszego zbawienia). W posłuszeństwie Ojcu naucza, w posłuszeństwie Ojcu uzdrawia, gdyż Bóg nie ma zamiłowania do cierpienia! Ale to pełnienie misji zleconej przez Ojca, to posłuszeństwo wobec Niego sprawia, że część Żydów zaczyna nienawidzić Jezusa.  On jednak nie wycofuje się,  nie ucieka. Dąży do wypełnienia zadania. W momencie aresztowania w Ogrójcu, nie zabija jednym słowem swoich przeciwników. Potem, wobec arcykapłana, pytany o swoja godność przyznaje, że jest Synem Bożym (stwierdzenie, że Syn Człowieczy będzie zasiadał po prawicy Boga). Nie wykręca się, że źle Go zrozumiano, że to wszystko jest nieporozumieniem. Zdaje się na łaskę swoich wrogów. Wierny aż do końca swojemu posłannictwu. Właśnie dlatego że jest wierny, posłuszny Ojcu, przyjmuje wszystkie cierpienia. Zniewagi, bicie, oplucie, szyderstwa, koronowanie cierniem, popychanie i przybicie do krzyża. Ale to nie przez ten fizyczny ból jesteśmy zbawieni, ale przez całkowite posłuszeństwo. Posłuszeństwo, które wiele kosztowało. Posłuszeństwo, które kazało Jezusowi nie cofnąć się nawet przed ogromnym cierpieniem, a w końcu także śmiercią. Jak przez nieposłusznego Adama na świecie zagościł grzech, a bramy raju zostały zamknięte, tak przez posłusznego Jezusa rozlewa się na świecie łaska i zbawienie.

 

Patrzeć na krzyż z wiarą

Co to znaczy? To znaczy uwierzyć, że Bóg miłuje świat, miłuje każdego człowieka; zależy Mu, aby nie zginął. Podobnie jednak jak na pustyni, tak teraz jest jeden warunek. Teraz warunkiem jest wiara. Tylko wtedy bowiem, jak czytamy, każdy, kto w Niego wierzy, nie zginie. Wiara, która domaga się posłuszeństwa: posłuszni Izraelici przeżyli patrząc z wiarą na znak, który w ich przekonaniu był hańbą…

Co jeszcze znaczy patrzeć na krzyż z wiarą?

Znaczy nie dopuszczać, aby w sercu rodziło się narzekanie - szemranie. Narzekanie rodzi się bowiem w sercu, które traci cierpliwość wobec tego, co go spotyka. Narzekanie rodzi się w sercu, które opanowują ciemności smutku, że znów jest „źle”, że oto i „jak zwykle” przydarza się coś niewłaściwego. Za każdym razem jest to jednak sytuacja, w której człowiek zapomina o Bogu, a coraz bardziej skupia się na sobie. Odwraca się od Boga, by na przykład szukać pocieszenia w drugim człowieku

Jak zatrzymać potok narzekania? Sposób jest jeden: przyjąć postawę wdzięczności. Dziękowanie Bogu za wszelkie dary; dziękowanie także i za trudne chwile stawia tamę, która nie pozwala, aby do serca wlewała się brudna woda narzekania.

 

Radość Ewangelii

Moi drodzy, tyle dzisiejsze Słowo Boże. Natomiast odnosząc się do tematu „Radość Ewangelii”, który został nam zadany na cały rok. Proponuje dzisiaj spojrzeć na Domowy Kościół, w którym jesteśmy, właśnie przez pryzmat Ewangelii opisującej pierwszą wspólnotę chrześcijan. Wydaje mi się bowiem, że czasami potrzeba nam szerszego spojrzenia, które nie ogranicza się do wspominania ks. Franciszka Blachnickiego, dzieła Équipes Notre Dame i innych podobnych grup, które miały niemały wpływ na powstanie i działanie naszej wspólnoty w takim kształcie, jakim dzisiaj ją widzimy. Tymczasem, nie negując, ani nie deprecjonując tego kapitału, wspólnota Domowego Kościoła naśladuje… wspólnotę pierwszych apostołów, uczniów i pierwotnego kościoła!

Wymienię tylko kilka punktów, które później można samodzielnie spróbować nieco rozwinąć:

Powołanie uczniów. Miały miejsce DWA powołania uczniów, które pokazują niezwykle ludzkie podejście Jezusa. W pierwszym powołaniu nad jeziorem bierze ze sobą prostych rybaków, których zachwycają Jego czyny, cuda oraz to co mówi, a następnie … pozwala im wrócić do domu, aby omówili to ze swoimi najbliższymi i odpowiedzieli na zadane przez Niego pytanie: „idziesz ze mną, czy nie”?  Potem, już zdecydowanych na to, aby pójść za Nim i z Nim, powołuje kolejny, drugi raz – na górze, czyli na miejscu, które w Biblii odczytywane jest jako miejsce rozmowy z Bogiem. To drugie powołanie jest już powołaniem po imieniu– konkretnym i rzeczywistym! Nie powołuje KOGOŚ, ale powołuje Piotra, Andrzeja, Jakuba. Ponadto, kiedy powołuje ich po raz kolejny, powołuje ich po dwóch: nie pojedynczo, nie do szeregu i nie „obrazowo” (wy tutaj koło mnie), ale właśnie po dwóch. Dwóch czy też dwoje stanowi już bowiem wspólnotę, w której przebywa sam Bóg.

Czy widzicie w tym elemencie, jak dokładnie wspólnota Kościoła Domowego naśladuję Ewangelię i Jezusa?

  1. Centralnym punktem formacji uczniów jest spotkanie pod Cezareą Filipową. Jezus zabiera najbliższych współpracowników na tereny pogańskie, aby nic i nikt ich nie rozpraszał (żadne czynniki zewnętrzne) i tam przeprowadza im swoisty test pytając: kim dla ciebie jestem? Ale tak szczerze odpowiedz: kim jestem? Jakimś prorokiem? Guru? Cudotwórcą? Lekarzem? Rewelacyjnym kaznodzieją? Genialnym nauczycielem? Kim?

Ten element formacji jest obecny także we wspólnocie Domowego Kościoła – to pytanie było i jest skierowane do każdego z Was...

  1. Po wyznaniu, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga Żywego, rozpoczyna się długi i trudny czas formacji. To już nie jest sam czysty tryumfalizm i spektakularne cuda, ale Jezus podaje im konkretną naukę i to, co leży u podstaw Jego działania. Oto Syn Człowieczy zostanie wydany Arcykapłanom i starszym ludu, musi umrzeć, ale zmartwychwstanie. Jak reagują uczniowie? Nie wiedzą, o co chodzi, czasem nie rozumieją, jak Piotr kiedy usłyszał „zejdź mi z oczu szatanie”, inni z nich mówią: „trudna jest ta mowa” i odchodzą. Ale ci którzy nie pojmując Mistrza poszli za NIM, to byli ci którzy uwierzyli że w swoim czasie zrozumieją, że w swoim czasie będą wiedzieli. To kolejny element, który przecież spotykamy: to czas formacji…
  2. Po Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu formacja we wspólnocie uczniów nabiera większego tempa, ale i sensu. Pojawiają się problemy, których wcześniej nie było; pojawiają się sytuacje, na które trzeba zareagować, np. kto ma nauczać, kto ma obsługiwać stoły, kto ma dbać o potrzeby materialne. Wtedy wspólnota potrafi zareagować. Wyznacza role, określa powinności. Każdy już wie, jakie zadanie do niego należy. Po prostu wspólnota ustanawia… diakonów! I ten moment, ten wymiar też jest obecny we wspólnocie Domowego Kościoła

Moi drodzy, zostawiam te punkty do Waszego indywidualnego przemyślenia i przemodlenia. Bo jest przecież niezwykłą radością, że nasza wspólnota stara się i chce naśladować Ewangelię!

Niech te dwie myśli – jedna wypływająca z dzisiejszych czytań i druga związana z tematem roku pomogą nam lepiej przeżyć ten czas.

                                                                                                                                                                            Amen

                                                                                                              Ks. Sylwester Marzec

 

 

 

 

 

odwiedziło nas: 10267
Domowy Kościół
Ruch Światło-Życie
ul. Mleczowa 1, 61-606 Poznań
e-mail: poznan.jadwiga@gmail.com

Para rejonowa:
Ramona i Marek Jędrzejczakowie
pararejonowa.dk.nar-umul@wp.pl
tel. R:533596887, M:533596889